Zdarza mi się dostrzec taki fragment rzeczywistości, który oddaje aktualny stan mojego umysłu tak trafnie, że aż krople rosy otwierają szeroko oczy ze zdumienia.
Letnie znajomości to nie tylko te nowe znajomości. Znamy się od lat, spotykamy się co roku latem, wiele razy, a każde spotkanie jest jakieś takie odświeżające, radosne, no i często zaskakujące, w dosłownym znaczeniu tego słowa, gdy taki zielony gagatek wskoczy przed oczy:-) Dziś ostatni dzień sierpnia, koniec wakacji. Choć nie jest to jeszcze ani koniec lata, ani koniec świata to odczuć już można trochę chłodu, coraz krótsze dni, no i coraz więcej brązów na łąkach. Zanim jednak zanurzę się w jesiennych nastrojach i tematach jeszcze nacieszę się letnimi spotkaniami. Na początek słoneczna kuleczka - pająk kwietnik.
Gdy ją poznałam byłam w szoku, jak to możliwe by kwitnąć zimą! Obserwuję ją od kilku już lat i co roku to samo, bez względu na ziąb czy śnieg ona kwitnie uroczo, pachnie bzowo, obłędnie, bo to - jak nazwa wskazuje - kalina wonna. Bardzo ją lubię, za tę nietypowość, za cudowny zapach, a najbardziej chyba za wygląd niepozorny z daleka, a z bliska urzekający i za to, że uczy jak mieć oczy otwarte na oczywistość, choć sama jest krzakiem nieoczywistym. Dzisiejsze spotkanie pokazało mi coś jeszcze – zaintrygował mnie oryginalny kształt gałązek, z czymś kojarzyła mi się ta forma. Już wiem, to kamerton, prosty przyrząd służący do strojenia instrumentów muzycznych, a te gałązki nastrajają wrażliwość na zachwyty w drodze…
Zakładam kolczyki, małe kulki z kamienia. Kropla koloru przy twarzy, coś więcej niż ozdoba. Czuję ten lekki ciężar, pod palcami twardość, a za nią trwałość. Ile lat ma ten kamień, skąd wziął się jego kolor i dlaczego jest taki? Wieczorem odłożę kolczyki ostrożnie, żeby nie zgubić, żeby nie zapomnieć... czasem jednak zapominam, zasypiam, gubię się w snach, błądzę w myślach na jawie. Niewzruszony ten kamień i jego istnienie, które zaczęło się wiele lat przed nami i potrwa jeszcze długo po nas, a drży pod uchem przy najmniejszym ruchu głowy. Niepoważnie dynda, spójrzmy prawdzie w oczy, żeby to dostrzec wcale nie trzeba zaglądać przez dziurkę przebitą kiedyś w uchu jak przez dziurkę od klucza. Może dlatego tak lubię kolczyki, za tę ruchomość, brak powagi i radość. Jeśli jednak zgubię kolczyk, poczuję smutek z powodu straty, a jego to nie ruszy bo ma serce z kamienia To zestawienie kto dłużej trwa na ziemi, a kto może wziąć tylko kroplę t...
Komentarze
Prześlij komentarz