Z leśnej baśni

W ten listopadowy, deszczowy i ciemny dzień wracam myślami do lasu, gdzie kilka dni temu cieszyłam się tą specyficzną leśną ciszą, szelestem liści, słońcem spomiędzy drzew i ciepłem między innymi, chłodnymi dniami. Niczego nie szukałam, żadnych ziół ani grzybów, niczego nie oczekiwałam, a zewsząd zaskakiwały mnie same cuda... Na starej gałęzi dzikiego bzu sympatyczny uszak bzowy nie dość, że zachwycał obłędnym kolorem i niezwykłymi kształtami to jeszcze świecił, nie wiem dlaczego. Ale czy muszę wiedzieć? Znamy się od paru lat, wiem jak się nazywa, ale i to nie jest konieczne by odkrywać istnienie tajemnic z pogranicza baśni, przyrody, wyobraźni...








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Letnie znajomości

Oczy otwarte na oczywistość

Trwałość biżuterii